Co? Moim bratem? To
niemożliwe. Dlaczego moja matka nie powiedziała mi, że ma syna. Zaszła w ciążę
nie z moim tatą, tylko z innym nieznanym mi mężczyzną? Dlaczego to ukrywała?
Byłam na nią zła. Jeszcze jedno pytanie nie dawało mi spokoju. Gdzie przez ten
czas przebywał Daniel? Mieszkał ze swoim ojcem? Ale gdzie dokładnie? To
nieprawdopodobne, że miałam brata i nic o nim nie wiedziałam. Był dla mnie
zupełnie obcym człowiekiem. Na dodatek porwał mnie. Czy nie mógł po prostu
spotkać się ze mną i porozmawiać. Może bał się, że mu nie uwierzę. Sądzę, że
pewnie bym to zrobiła. Nie wiem… To wszystko było takie skomplikowane.
W tamtym momencie nie
wiedziałam, co mam powiedzieć. Kiedy Daniel wyznał mi prawdę, nie potrafiłam
wydać z siebie ani jednego słowa. Dziwnie się czułam. On również milczał.
Jednak po chwili przerwał to niezręczne milczenie.
-
Przepraszam Cię bardzo. Mogłem powiedzieć Ci od razu, a nie tu przetrzymywać.
Ale bałem się, że mi nie uwierzysz i uznasz za wariata. Tak bardzo chciałem Cię
poznać. Dlatego posunąłem się do tego czynu. Wybacz. Już nie mogłem sam
poradzić sobie z tą sytuacją. Nigdy nie poznałem moich rodziców i sióstr -
Ciebie i Róży, chociaż tak bardzo chciałem.
- To dla mnie trudna i niezręczna sytuacja.
Właśnie się dowiedziałam, że mam brata. Nie mam na to dowodów, oprócz tego
zdjęcia. Mimo to wierzę Ci. Sama nie wiem dlaczego. Proszę, powiedź mi, co
działo się z Tobą przez te wszystkie lata. – kontynuowałam.
- Cieszę się, że mi uwierzyłaś. Nawet nie
wiesz, jak bardzo. Całe moje życie spędziłem w domu dziecka.
- A twój ojciec? – wtrąciłam się.
- Nie wiem, kim jest. Niedawno dowiedziałem
się, gdzie może mieszkać. Chcę się do niego wybrać i porozmawiać. Dowiedzieć
się czegoś więcej o jego życiu. Jednak ważniejsze dla mnie było odnalezienie
Ciebie. Kiedy Cię szukałem, miałem nadzieję, że pomożesz mi w uporządkowaniu
mojego życia. – oznajmił patrząc w podłogę.
Czułam, że zależy mu na moim
zaufaniu. Jeszcze tyle pytań chciałam mu zadać. Dowiedzieć się o nim jak
najwięcej. Zaczynałam rozumieć, jak się czuje. Był zrozpaczony, skrzywdzony
przez los. Wychowywał się w domu dziecka. Nigdy nie miał szansy na życie w
normalnej rodzinie, czy być kochanym przez najbliższych. Dziwiło mnie tylko,
dlaczego moja matka go oddała. Oddała? Czy na pewno? Właściwie nie wiem, jak
tam trafił. Ale jakie może być inne wyjaśnienie? Mogłam snuć różne spekulacje.
Jednak nie znałam całej prawdy. Daniel również. Próbował się tego dowiedzieć.
Byłam mu potrzebna. Wiedziałam to. Chciałam mu pomóc - jak siostra bratu. To
naprawdę irracjonalne, że z dnia na dzień stał się dla mnie jak ważny. Osoba,
której nie znałam. Zupełnie obcy człowiek i na dodatek poznany w tak fatalnych
okolicznościach. To desperacja i bezradność skłoniły go do porwania. Wybaczyłam
mu to. Później, gdy opowiedział mi, jak jest w domu dziecka, byłam pewna, że od
tej pory będę jego ostoją w trudnych chwilach. Nie spocznę, dopóki nie wyjaśnię
wszystkich wątpliwości.
Daniel wielokrotnie próbował uciekać
z domu dziecka. Jednak za każdym razem udawało się go odszukać. Kiedy skończył
osiemnaście lat, opuścił tą instytucję.
Zamieszkał w domu Łukasza. Znali się od trzech lat. Jego matka pracowała
w placówce jako sekretarka. Kiedyś chłopak ją odwiedził , wtedy poznał Daniela.
Zaprzyjaźnili się. Dużo rozmawiali. Łukasz odwiedzał go prawie codziennie.
- Jak dowiedziałeś się, że jesteśmy
rodziną? – to pytanie cały czas mnie nurtowało.
- Poprosiłem o pomoc mamę Łukasza. Miała
dostęp do archiwum. Było tam zapisane, że twoja mama – Ewa Kowalczyk oddała
mnie w 1995 roku. Dowiedziałem się, gdzie mieszkacie i postanowiłem udać się do
Was. Wiesz już, co zrobiłem dalej…
-
Chcę, żebyś wiedział, że nie mam do Ciebie żalu. Rozumiem, że jesteś zagubiony
i trudno jest Ci się pogodzić z obecną sytuacją. Mi również. Pomogę Ci,
obiecuję. Poznamy prawdę i dowiemy się, dlaczego nasza mama Cię oddała. –
odparłam czule.
Daniel
przytulił mnie mocno i powiedział do ucha:
-
Dziękuję, że jesteś przy mnie. Moja kochana siostrzyczko. Dziękuję…
Łzy zaczęły lecieć mi po policzkach.
Wzruszyłam się. Cała złość i pretensje, jakie miałam wcześniej wobec Daniela,
odeszły. Nie był już dla mnie porywaczem, tylko bratem. Byłam pewna, że jest
dla mnie ważny.
- Pojedźmy do mojego domu. –
zaproponowałam.
- Po co czekać? Jedźmy dzisiaj, zaraz,
teraz. Chcę wszystko wyjaśnić.- stwierdziłam stanowczo.
Daniel uśmiechnął się do mnie.
Wyciągnął telefon z kieszeni i zadzwonił do Łukasza. Ten po dwudziestu minutach
przyjechał. Wsiedliśmy do samochodu. Dowiedziałam się, gdzie przebywałam. Było
to miejsce oddalone od mojego domu o dziewięćdziesiąt osiem kilometrów.
Jechaliśmy około dwóch godzin.
Gdy ujrzałam mój dom, ogarnęły mnie
dziwne uczucia. Bałam się tam wejść. Nie wiem dlaczego. Byłam zła na mamę, że
ukrywała fakt, iż miała syna i oddała go do domu dziecka. Nie wiedziałam, jak
mam się zachować. Łukasz został w samochodzie, a ja z Danielem weszliśmy na
podwórko. Złapałam za klamkę, drzwi były otwarte. Nie zdziwiło mnie to,
ponieważ moja mama często nie zamykała drzwi, chociaż tyle razy jej mówiłam,
żeby to robiła. Udaliśmy się do kuchni. Była tam. Stała odwrócona do nas
plecami, wpatrując się w zegar. Jakby na kogoś czekała.
Odwróciła się na pięcie i rzuciła mi
na szyję. Nie zauważyła nawet, że stoi obok mnie Daniel. Wyplątałam się z jej
objęć. Wtedy go zauważyła.
- Kim
on jest? – zapytała zdezorientowana.
- To
Daniel. Mój brat i Twój syn.
Zamarła. Widać było, że jest zakłopotana i nie do końca
rozumie sytuację. Stała
w miejscu i nie odzywała się. Po chwili zaczęła płakać...