środa, 17 lipca 2013

Rozdział 2

                        Kiedy się obudziłam, ujrzałam go. Stał nade mną i skupiał swój wzrok na mojej twarzy. Dziwnie się czułam. Nie wiedziałam, co zrobić. Bałam się wstać. Nachylił się. Kurczowo zacisnęłam koc w rękach.
- Dobrze się czujesz?- zapytał z czułością w głosie.
Czy dobrze się czuję? To mówi chłopak, którego pierwszy raz widzę na oczy. Chłopak, który mnie porwał i zamknął w tej ruderze. – pomyślałam.
-         Czego Ty ode mnie chcesz? – krzyknęłam.
-         Jesteś dla mnie bardzo ważna. – odparł.
-         Co?! Przecież się nie znamy. – powiedziałam stanowczo.
Po chwili wstałam i oddaliłam się kilka kroków.
-         Wiem, ale wiele nas łączy – oznajmił, zbliżając się do mnie.
-         Odejdź! Jesteś zwykłym wariatem. Wypuść mnie stąd.
-         Proszę, uspokój się. Nie mogę tego zrobić. Chcę, żebyś nie żywiła do mnie urazy. Zaakceptowała mnie.
„Co on do licha wygaduje?! Na pewno jest chory psychicznie. Co ja teraz zrobię.”  W tamtej chwili tysiące złych myśli chodziło mi po głowie. Nie wiedziałam, co mam zrobić, by uciec.
-         Mam na imię Daniel.- powiedział uprzejmie.
-         Co mnie obchodzi jak masz na imię. – odburknęłam, zmęczona jego nachalnością.
-         Ty jesteś Marcelina, ale mówią na Ciebie Marcela. A to przecież dwa różne imiona. Podobne, ale różne. Dlaczego… - nie dokończył swojej myśli, bo natychmiast mu przerwałam.
-         Skąd wiesz jak mam na imię?
-         Znam kilka faktów na twój temat, ale niedostatecznie dużo, by Cię dobrze poznać.
-         Dlaczego chcesz mnie lepiej poznać? Do czego jestem Ci potrzebna? Masz jakiś cel w moim porwaniu? Żądasz okupu? Potrzebujesz pieniędzy?- zaczęłam nerwowo pytać.
-         Spokojnie. Na pewno nie chcę wyrządzić Ci krzywdy. Nie pragnę też pieniędzy.
-         To czego chcesz?
Nie odpowiedział. Milczał przez chwilę. Spojrzał na mnie i powiedział:
-         Nawet nie wiesz, jak jest mi ciężko. W życiu popełniłem wiele błędów, które staram się naprawić. Wcale nie chcę Cię tu więzić. Obiecuję, że wrócisz do domu, ale jeszcze nie teraz. Życie nie było wobec mnie fair. Doznałem wiele upokorzeń od życia. Pewnie myślisz, że gadam od rzeczy i mnie nie rozumiesz. To wszystko wydaje Ci się nierealne. Przepraszam, że przeze mnie czujesz się źle i odczuwasz lęk. Ale to minie. Kiedy poznasz całą prawdę, zmienisz zdanie na mój temat. Musisz ją poznać. Mam tylko nadzieję, że mnie nie znienawidzisz.
-         Jaką prawdę? O czym Ty mówisz?
-         Nie mogę Ci jeszcze tego powiedzieć. Musisz się uspokoić i ochłonąć.
-         Przestań! Daj mi spokój i wypuść mnie. – krzyknęłam.
Byłam zmęczona i głodna. Było mi zimno. Daniel najwyraźniej to zauważył i zaproponował, że zabierze mnie w inne miejsce. Obiecał, że będzie tam cieplej i przytulniej. Na początku opierałam się i błagałam, żeby mnie wypuścił. Jednak on nadal obstawał przy swoim. Zgodziłam się. Wolałam przebywać w ciepłym pomieszczeniu niż w tej starej szopie.
-         Przepraszam, że nie zabrałem Cię tam od razu, ale nie miałem możliwości przebywania w tym miejscu.- oznajmił.
-         Nie miałeś możliwości? – nie rozumiałam.
-         To dom mojego kolegi, który mieszka w nim sam, bo jego rodzice wyjechali za granicę. Przyjeżdżają do niego co osiem miesięcy. Ostatnio odwiedzili go właśnie tydzień temu, a odjechali dziś rano. Dom stoi pusty. – wyjaśnił.
-         A twój kolega?
-         Wyjechał do swojej dziewczyny na miesiąc. To co idziemy?
Nie odzywałam się. Uznał to chyba za odpowiedź twierdzącą. Powiedział, że musi zawiązać mi oczy, żebym nie zobaczyła, gdzie się udajemy i nie próbowała uciec. Twierdził, że robi to z wielkim bólem, bo wolałby, żebym już o wszystkim wiedziała i nie była do niego wrogo nastawiona.
                  Zawiązał mi oczy opaską, objął od tyłu i prowadził do miejsca, gdzie miałam przebywać. Po drodze potykałam się o gałęzie i kamienie. Szliśmy około piętnastu minut. Nadal nic nie widziałam. Daniel otworzył drzwi. Prowadził mnie jeszcze chwilę do jakiegoś pokoju. Kiedy zdjął opaskę z moich oczu, ujrzałam mały, przestronny pokój. Ściany były okryte tapetą w niebiesko-żółte kwiaty. Znajdowała się tu jednoosobowa kanapa, regał z książkami, mały stolik, a na nim wazon z kwiatami. Moją uwagę przyciągnęło okno z białą zasłoną, które mieściło się na całej ścianie. Nawet gdybym chciała się dowiedzieć ,gdzie się znajduję, nie udałoby mi się to. Za oknem znajdowały się drzewa, które niemal dotykały szyb.
                  Daniel zaczął oprowadzać mnie po domu. Czułam się dziwnie. Nie rozumiałam dlaczego chłopak pokazywał mi cały dom, zamiast zamknąć mnie w pokoju. Był inny niż porywacze z filmów czy seriali - miły, uprzejmy. Chciał zachowywać się jak przyjaciel, a nie jak przestępca. Nie rozumiałam go. Pokazał mi łazienkę, która mieściła się obok  „mojego” pokoju. Była duża (w porównaniu z pokojem). Znajdowała się tam spora wanna, umywalka i ubikacja. Na płytkach pokrywających ściany narysowane były krople wody. W domu znajdowały się jeszcze dwa pokoje, salon, biuro, kolejna łazienka, jadalnia i kuchnia. Jeden z pokoi należał do kolegi Daniela. Nie chciałam go oglądać, bo uważałam to za niepotrzebne. Podobnie „ postąpiłam” z pokojem rodziców. Chłopak pokazał mi salon. Ściany miały kolor beżowy. Na podłodze leżał duży dywan koloru czerwonego. Był bardzo puszysty i rzucał się w oczy. Znajdowała się tu też brązowa kanapa i dwa fotele ze skóry, kredens z poukładanymi na nim różnymi figurkami oraz telewizor plazmowy, który miał pewnie około 40 cali. Na końcu zobaczyłam największe pomieszczenie, czyli kuchnię. Była naprawdę imponująca. Niczego w niej nie brakowało. Była duża srebrna lodówka, dwie kuchenki, zmywarka, dwa krany, piękne dębowe meble. Ściany pomalowane były na biało. Mieścił się też tu stół, na którym leżały jakieś zakupy. Obok kuchni była jadalnia, w której stał duży ośmioosobowy stół, a wokół krzesła ze skóry. W pokoju dominował kolor pomarańczowy. Ściany, doniczki z kwiatami poustawiane na parapetach dwóch okien komponowały z całością. Widoki były takie same jak w „moim” pokoju. Drzewa, drzewa i jeszcze raz drzewa. Na pewno dom mieścił się w lesie. Droga do niego również na to wskazywała.
- Chcesz coś zjeść?- zapytał Daniel, kiedy skończył mnie oprowadzać.
-         Nie wiem. – odpowiedziałam cicho.
-         Jak to? Nie wiesz, czy jesteś głodna? – zaśmiał się.
Spojrzałam na niego groźnie.
-         Przestań zachowywać się jak jakiś mój kolega. Myślisz, że czuję się lepiej? Pokazałeś mi ten dom i uważasz, że bardzo się z tego cieszę? Uważasz, że z radością zjem z Tobą posiłek? –  pytałam ze złością.
Z natury jestem nieśmiała, ale kiedy ktoś mnie zdenerwuje nie boję się o konsekwencje mojego zachowania. Mówię to, co uważam za słuszne, bez chwili zastanowienia.
                  Gdybym trafiła na jakiegoś innego porywacza, zapewne kazałby mi się zamknąć i groziłby, żebym lepiej siedziała cicho i go słuchała. Ale Daniel tak się nie zachowywał. Słuchał mnie i nie przerywał, kiedy mówiłam. Nie rozumiałam, po co to wszystko robił. Dziwiło mnie jego zachowanie.
-         Przepraszam. Po prostu nie chcę być wobec Ciebie niemiły. – wyjaśnił.
-         Nie przepraszaj mnie, tylko powiedz w końcu, o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego musiałeś mnie porwać?
-         Jeszcze nie teraz. Obiecuję, że wkrótce wszystkiego się dowiesz. Musisz tylko mi zaufać.
Zaufać? Człowiekowi, który mnie uprowadził i nie chce wypuścić. Wszystko to było dla mnie nierealne. Powiedziałam, że chcę odpocząć. Odprowadził mnie do pokoju i oznajmił, że nie zamknie drzwi. Mogłam chodzić po całym domu. Na początku myślałam, że kiedy zostanę sama, wymknę się przez okno, ale spostrzegłam, że nie ma w nim klamek. Zostały wykręcone. Każde okna w tym domu zostały tak potraktowane. Daniel przyniósł mi talerz z trzema kanapkami i gorącą herbatę. Położył na stoliku, z którego wcześniej zabrał wazon pełen kwiatów.
-         Smacznego. – dodał i wyszedł z pokoju.
Zaczęłam jeść. Byłam bardzo głodna i spragniona. Nie bałam się, że chłopak mógł dorzucić mi coś do posiłku i napoju. Sama nie wiem dlaczego. Czyżbym już wtedy zaczęła mu ufać?! Jedno było pewne. Ciekawiło mnie, o jakiej prawdzie, którą musi mi wyjawić mówił. Co ukrywał i jaką rolę odgrywałam w całym tym zajściu…

6 komentarzy:

  1. Kocham to twoje opowiadanie! :D Jest świetne. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne ! :D Kiedy następny rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niebawem ;D myślę , że we wtorek . najpóźniej w środę. :D mam już kawałek ;)

      Usuń
  3. Ciekawi mnie co on chce jej takiego powiedzie.. *-*

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo mi sie podoba twój blog ciekawie piszesz w wolnej chili zapraszam na mojego bloga.
    sometimeshumanscanbeyourpainkillers.blogspot.co.uk
    Własnie dodałyśmy 7 rozdział zapraszam serdecznie mam nadziej ze wam się będzie podobało, zostawiajcie komentarze z opinia, polecajcie nas innym znajomym

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe opowiadanie. Podoba mi się :).

    OdpowiedzUsuń