piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 3

-    Marcela! Marcela!
-    Mamo?!
Byłam w domu. Widziałam moją matkę i młodszą siostrę. Biegłam w ich kierunku. Po chwili objęłyśmy się. Jaka ja byłam szczęśliwa. Udało mi się uciec. Ale jak? Wszyscy staliśmy w moim małym, ale przytulnym salonie. Nagle spostrzegam, że na fotelu siedzi Daniel.
-   Co on tutaj robi?! – krzyczałam.
Mama próbowała mnie uspokoić. Róża przytuliła się do Daniela, a on przesłał do mnie miłe spojrzenie, którego nie odwzajemniłam.
-     Mamo, co tu się dzieje? Przecież on mnie porwał. Jakim prawem jest teraz u nas w domu?
-          Daniel tutaj zostanie. – powiedziała spokojnie.
-          Dlaczego? Nie rozumiem.
Chłopak wstał, zbliżył się do mnie i powiedział:
-          Zostanę, bo…
                  Obudziłam się. To był tylko zły sen. Dziwny i niezrozumiały. Martwiłam się, ponieważ czułam, że chciał  mi dać coś do zrozumienia. Dostrzegłam, że na stoliku znajdującym się w pokoju nie ma wazonu z kwiatami tylko mała kartka na której było napisane: „Przeczytaj”. Wzięłam ją do ręki i otworzyłam. Nie spodziewałam się takiej treści. „Muszę coś załatwić. Wrócę około 15-tej.” Zdziwiłam się. Zostawił mnie samą w domu. On naprawdę zachowywał się nie jak porywacz, tylko kolega, przyjaciel czy członek rodziny. Dla niego było normalne, że tu jestem. Nie widział w tym niczego dziwnego. Ja jednak myślałam inaczej. Czułam, że jest niegroźny i nie chcę mi wyrządzić krzywdy.                      
                 Zeszłam na dół, do kuchni. Na zegarze wiszącym na ścianie, dostrzegłam, że jest już godzina 13-ta Niewiarygodne, że spałam tak długo. Daniel miał przyjść za dwie godziny. Byłam głodna, dlatego przygotowałam dwie kanapki z żółtym serem i pomidorem. Zrobiłam również herbatę. Jedzenie zajęło mi dziesięć minut. Pozmywałam naczynia i przeszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i rozmyślałam. Wiele pytań nasuwało mi się do głowy. Co Daniel miał załatwić? Dlaczego jest wobec mnie taki miły? Jaki był cel jego porwania? Co chce mi powiedzieć? Co miał oznaczać mój sen? Miałam mętlik w głowie. Byłam bezsilna. Wyszłam na korytarz i złapałam za klamkę drzwi wejściowych. Były zamknięte. Przecież nie zostawiłby otwartego domu. Wiedziałby, że postanowię uciec. Miałam jednak nadzieję, że będą otwarte. Postanowiłam udać się ponownie do salonu. Wtedy zauważyłam , że na komodzie leży mój telefon komórkowy. Przez to całe zajście zapomniałam, że miałam go przy sobie w dniu porwania. Szybko dobiegłam szybko do niego. Niestety, był rozładowany.
                  Dochodziła 14-ta. Miałam jeszcze godzinę, dlatego postanowiłam, że trochę poszperam i może znajdę coś ciekawego. Zdawałam sobie sprawę, że to nie jest dom Daniela, tylko jego kolegi i najprawdopodobniej nie znajdę tu nic szczególnego. Nagle usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi. Byłam pewna, że to Daniel, jednak ku mojemu zdziwieniu do salonu wszedł zupełnie obcy mi chłopak. 
-Cześć. Ty pewnie jesteś Marcelina. – powiedział uśmiechnięty.
Miał bardzo piękny uśmiech i miły głos.
-         Tak. Skąd wiesz? Kim jesteś?- pytałam.
-         Daniel mi o Tobie opowiadał. Ale nie martw się, same dobre rzeczy. Jestem jego kolegą. Mieszkam tu. Łukasz, miło mi. – powiedział uprzejmie.
-         Miałeś wrócić za miesiąc, Daniel mi tak mówił. – byłam opanowana, bo chciałam się czegoś dowiedzieć.
-         Tak, ale musiałem wrócić wcześniej. – odpowiedział ze smutkiem w głosie.
-         Dlaczego?
-         Byłem u mojej dziewczyny, a w zasadzie byłej dziewczyny. Nie było sensu, żebym tam dalej przebywał, dlatego przyjechałem.
-         Szkoda, że Wam nie wyszło. – powiedziałam.
Przy Łukaszu zapomniałam, jaki był mój cel. Chciałam dowiedzieć się czegoś o Danielu i o tym, dlaczego tu jestem. Patrzyłam głęboko w jego brązowe oczy i nie mogłam przestać. Były takie piękne. Wysoki brunet o tak pięknym spojrzeniu sprawił, że przez chwilę zapomniałam o moich problemach. Chciałam z nim rozmawiać, bo wydał mi się bardzo sympatyczny, mądry i miły. Po chwili pomyślałam, że może nie wiedzieć o tym, że Daniel mnie porwał. Może chłopak powiedział mu, że jestem jego dziewczyną i tutaj chciał spędzić ze mną czas. Zachowanie Łukasza dawało mi to do zrozumienia. Postanowiłam zagrać z nim w otwarte karty.
-         Daniel powiedział Ci, że jestem jego dziewczyną?
-         Nie. To on Ci jeszcze nie powiedział ? – oznajmił mocno zdziwiony.
-         Co miał mi powiedzieć?!
-     Zapewniał mnie, że już wiesz.
-         Ale co? Powiedz mi. – prosiłam zdenerwowana.
-         Ja… yyy … nie powinienem. On musi to zrobić. Nie chcę się mieszać.
-         Błagam, powiedz. On mnie porwał. Nie wiem, kim jest. Nie jest wobec mnie zły, wręcz przeciwnie, jest bardzo miły. I to mnie dziwi. Nie wiem, dlaczego to wszystko zrobił. O co mu chodzi. – wyżalałam się.
                  Zapanowała krótka cisza. Usłyszałam, że ktoś znowu otwiera drzwi. To był Daniel. Kiedy ujrzał swojego kolegę, znieruchomiał i nie odzywał się przez moment.
-         Dlaczego jej nie powiedziałeś? Okłamałeś mnie. – powiedział zezłoszczony Łukasz.
-         Powiem, powiem. Ale wyjdź już, proszę. 
-         Obiecaj, że to zrobisz. Ona zasługuje na prawdę. – dodał i wyszedł, a Daniel razem z nim.
                  Zostałam sama. Nie wiedziałam, co mam o tym myśleć. Dostrzegłam, że Daniel przyniósł ze sobą jakąś kopertę, którą pod wpływem emocji, wychodząc, rzucił na stół. Otworzyłam ją. W środku były dwa zdjęcia. To, co na nich zobaczyłam sprawiło, że doznałam szoku. Serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Na jednym ze zdjęć było małe dziecko, najprawdopodobniej chłopak. Na drugim zaś moja matka z lat młodzieńczych z jakimś, także młodym mężczyzną. Byłam pewna, że to ona, ponieważ przeglądając w domu albumy ze zdjęciami widziałam moją mamę jako młodą dziewczynę. Na drugiej stronie fotografii było napisane „Dla mojej księżniczki. Kocham i dziękuję, że jesteś.”
                  Daniel już przyszedł. Kiedy zauważył, że trzymam zdjęcia w ręce, był zakłopotany. Najwidoczniej nie miałam ich jeszcze zobaczyć.
-         Kim jest ten mężczyzna ? – wskazałam na fotografię. –Chcę poznać całą prawdę. – dodałam.
Daniel zbliżył się, spojrzał prosto w oczy i powiedział.
-         To jest mój ojciec.
Zamarłam. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć. To wszystko jest takie dziwne i nierealne.
-         A Ty kim jesteś? – zapytałam cicho.
-         Twoim bratem. – powiedział jeszcze ciszej, ale na tyle głośno, żebym usłyszała.

5 komentarzy:

  1. świetne ,nie spodziewałam sie tego :) Ale czy to już jest koniec ? :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ;3
      nie, to jeszcze nie koniec. mam zamiar napisać jeszcze 2 lub 3 rozdziały . noo może więcej. :)

      Usuń
  2. O RANY! Czadowe! :D mam nadzieję,że kolejny rozdział dodasz już niebawem : )
    zapraszam do mnie : http://nopastnoreasonswhy.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ;3
      postaram się dodać jak najszybciej . :)
      jasne , że wpadnę na Twój blog , z chęcią :) :333

      Usuń
  3. O jeny.. NIe spodziewałam się tego.. o.o
    Genialny pomysł!! ^^

    OdpowiedzUsuń